Prawdziwy mężczyzna? A kto to taki? O tym, czym jest ekwiwokacja

W dyskusjach w życiu codziennym, telewizji, czy też Internecie możemy spotkać się z błędem logicznym nazywanym ekwiwokacją, który może być zarówno celowy, żeby coś uargumentować, albo przypadkowy, wynikający z tego, że rozmówca jest nieświadomy tego błędu.

Weźmy sobie przykładowy dialog. Jego bohaterami będą Jan i Adam.

Jan: czy jesteś osobą wierzącą?

Adam: nie jestem osobą wierzącą.

Jan: skoro wierzysz, że Boga nie ma, to jesteś osobą wierzącą.

Błąd ekwiwokacji polega na tym, że w wypowiedzi używa się wyrażenia potencjalnie wieloznacznego w dwóch różnych znaczeniach, ale zakłada się, że jest to jedno i to samo znaczenie. Widzimy, że w powyższym dialogu Jan zastosował świadomie dwa rozumienia słów ,,osoba wierząca’’. W pierwszym ,,osoba wierząca’’ to osoba, która wierzy w Boga. W drugim przypadku ,,osoba wierząca’’ jest rozumiana jako taka, która w coś wierzy, niekoniecznie w Boga. Podstępne, prawda? 😎

Często spotykamy się z błędem ekwiwokacji w telewizyjnych dyskusjach. Otóż pojawia się on na przykład w sporze o aborcję. Wyobraźmy sobie taki dialog:

Jan: aborcja musi być zakazana, bowiem każdy człowiek ma prawo, żeby żyć!

Adam: w jaki niby sposób aborcja odbiera prawo do życia? To nie jest prawda.

Obaj rozmówcy zachowują się tak, jakby rozmawiali o tym samym, kiedy w rzeczywistości tak nie jest. Pierwszy rozmówca przyjmuje znaczenie ,,człowieka’’ jako istoty od momentu poczęcia, drugi rozmówca zaś – jak się zdaje – uważa, że człowiek zaczyna się po zakończeniu okresu prenatalnego.

Innym przypadkiem jest spór o płeć.

Jan: istnieje wiele płci.

Adam: istnieją tylko dwie płcie! Kobieta i mężczyzna

Jan mówi tutaj o płci kulturowo-społecznej, Adam zaś o płci biologicznej. Spór dotyczy zatem tak naprawdę znaczenia wyrazu ,,płeć’’ – każdy z panów próbuje przekonać drugiego do swojego znaczenia, zachowując się tak, jakby rozmawiali o tym samym i spierali się o jakiś problem. Podobną sytuację mamy, gdy w kontekście orientacji seksualnej mówimy, że jest ona nienormalna. To słowo może być bowiem rozumiane na jeden z dwóch sposobów  – jako nacechowane negatywnie albo neutralnie. W tym pierwszym przypadku mamy do czynienia z użyciem oceniającym, w drugim zaś jedynie stwierdzamy, że homoseksualizm nie jest normą w sensie częstotliwości występowania w społeczeństwie, gdy porównamy go do heteroseksualizmu.

Podobnie jest z pytaniem, kto jest prawdziwym mężczyzną. Ludzie często mają inne zdanie co do tego, co to słowo znaczy. W najprostszym rozumieniu, tzn. biologicznym, prawdziwym mężczyzną jest każdy, kto spełnia biologiczne kryteria bycia mężczyzną. Wiadomo jednak, że w społeczeństwie pełnimy różne role społeczne i wiążemy z nimi różne cechy. Dla kogoś prawdziwym mężczyzną jest ten, który jest dobrze zbudowany, a dla kogoś innego ten, kto spełnia pewien szereg wymogów dotyczących charakteru. A zatem dwie osoby, które kłócą się o to, kto jest prawdziwym mężczyzną – Jan czy Adam – mogą posługiwać się różnym znaczeniem tego słowa.

Błąd ekwiwokacji może być nie tylko nieświadomy, ale też właśnie celowy (świadomy), zwłaszcza w dyskusjach o charakterze publicznym. Polityk bądź inny rozmówca może stosować ekwiwokację w celu przekonania słuchaczy do swojej definicji albo wtedy, gdy brakuje mu innych argumentów, a nie chce wyjść na przegranego albo głupka (albo jeszcze gorzej: przegranego głupka) w dyskusji. Poza tym, wydaje się, że z jakiegoś powodu – gdy sprawa jest niezwykle ważna – taki błąd ekwiwokacji podsyca emocje u słuchaczy i generuje większe show. Wyobraźmy sobie, że przychodzi dwóch polityków do studia:

Prowadzący: czy poczęte dziecko ma prawa człowieka?

Polityk #1: tak, jeśli przyjmiemy, że człowiek zaczyna się od poczęcia. Nie, jeżeli przyjmiemy, że człowiek zaczyna się po okresie prenatalnym.

Polityk #2: eee, no tak. Zdecydowanie tak. Wyjął mi to pan z ust…

Prowadzący: dziękuję państwu za interesującą rozmowę, co za ekscytująca dyskusja!

No i po rozmowie.

Hej! Nie zapomnij polubić mojego fanpage, żeby być na bieżąco!

 

Leave a Reply

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.