Czy ten luj Cię okłamuje? Czym się różni kłamstwo od oszustwa?


Notice: Undefined variable: footnotelist in /home/tologicz/domains/tologiczne.pl/public_html/wp-content/plugins/latex2html/inc/core.php on line 475

Pojęciem kłamstwa posługujemy się często. To jest fakt. Ale czy zawsze, gdy ktoś mówi nam coś fałszywego, możemy nazwać go kłamcą? Myśliciele zajmujący się pragmatyką (i nie tylko) od dawna próbują zdefiniować kłamstwo, szukając takiego wyjaśnienia, które oddałoby jego istotę. Przyjrzyjmy się jednej z tych definicji.

Co to jest zdanie fałszywe?

Składnikiem kłamstwa jest wypowiedź fałszywa. Wypowiedź może być fałszywa na kilka sposobów. Wyobraź sobie, że mówisz, że Słońce krąży wokół Ziemi. To jest przykład zdania syntetycznie fałszywego – jest zbudowane tak, jakby rozszerzało naszą wiedzę o świecie, ale nie koresponduje z faktami, nie jest zgodne z rzeczywistością. Powiedzmy teraz, że mówisz ,,Kawaler to żonaty mężczyzna’’. Wypowiadasz wtedy zdanie analitycznie fałszywe – jest ono fałszywe na mocy samego znaczenia słowa ,,kawaler’’, bowiem jego definicja to ,,mężczyzna bez żony’’. Mamy też zdania logicznie fałszywe. Pojawiają się one wtedy, gdy w każdej możliwej sytuacji zdanie nie jest prawdziwe i dzieje się to na mocy znaczenia stałych logicznych i struktury tego zdania. Na przykład zdanie ,,Zarazem mam grypę i nie mam grypy”  jest fałszywe logicznie – podpada ono pod schemat $p\wedge\neg p$ (daszek jest symbolem koniunkcji, a koniunkcja jest prawdziwa wtedy i tylko wtedy, gdy oba jej składniki są prawdziwe), a ów schemat, ta struktura, jest schematem zdań wyłącznie fałszywych. Nie znajdziesz sytuacji, w której zdanie ,,Zarazem mam grypę i nie mam grypy” jest prawdziwe. Polecisz statkiem kosmicznym na planetę Sebastianów, to tam też będzie fałszywe. 

Kłamstwo

Skorzystamy z definicji zaproponowanej przez Jennifer Lackey, chociaż oczywiście nie jest ona bezdyskusyjna. Otóż x okłamuje y-ka wtedy i tylko wtedy, gdy:

  • X mówi Y-kowi, że p
  • X jest przekonany, że zdanie p jest fałszywe;
  • X chce wprowadzić w błąd Y-ka mówiąc, że p (czyli X chce, aby Y uwierzył w p)

Gdzie w miejsce p możecie sobie wstawić dowolne zdanie, a w miejsce X i Y wstawić sobie dowolny podmiot.

Czy polityk cię okłamuje?

Jest wtorkowy wieczór. Siedzisz wygodnie na sofie i oglądasz wiadomości. Panuje pandemia. Nagle słyszysz w telewizji, że pandemia już w odwrocie i że jest bezpiecznie, dlatego można iść głosować w wyborach ;). Czy ten luj Cię okłamuje?

Sprawdźmy warunki. Czy polityk ten mówi, że pandemia jest w odwrocie i jest bezpiecznie? No tak. A więc pierwszy warunek odhaczony. Czy luj jest przekonany, że zdanie ,,Pandemia jest w odwrocie i jest bezpiecznie’’ jest fałszywe? No cóż, to zostawiam państwu do oceny ;). Natomiast na potrzeby przykładu załóżmy, że jest przekonany. A zatem, na tym etapie, możemy już powiedzieć, że polityk mówi ci, że pandemia jest w odwrocie i że jest bezpiecznie, ale jest przekonany, że to nieprawda. Czy to wystarczy, aby uznać go za kłamcę?

Cóż… no kurka nie. Musi chcieć cię wprowadzić w błąd, czyli chcieć, żebyś w to uwierzył. Jeżeli ma taki zamiar, to wtedy mamy kłamcę.

Ostatni punkt definicji Lackey jest sporny. Wyobraź sobie, że polityk mówi to, ponieważ jest przez kogoś szantażowany. Wcale nie chce wprowadzić w błąd wyborców, a więc, żeby wyborcy mu uwierzyli, ale boi się o swoje bezpieczeństwo. Zmuszony sytuacją, wypowiada to zdanie. Czy wtedy powiemy, że nie kłamie, bo nie ma zamiaru wprowadzić odbiorców w błąd? Zgodnie z tą definicją – tak. Ale można bronić stanowiska przeciwnego i ten wątek zostawię otwarty do ewentualnej dyskusji ;). Jakie argumenty można byłoby wystosować przeciw?

Uwaga: zauważ, że zaznaczyłem, że polityk ten nie chce wprowadzić w błąd odbiorców.  I to jest tutaj istotne, bo możemy sobie wyobrazić, że ktoś jest szantażowany i w dodatku dąży do przekonania słuchaczy, że mówi prawdę. Na przykład wtedy, gdy częścią samego szantażu jest to, że ma do czegoś przekonać odbiorców. Wtedy mamy, zgodnie z definicją Lackey, kłamcę.

Czy oszustwo to kłamstwo?

Cóż, kłamstwo z pewnością jest sposobem oszukiwania. Nie każde oszustwo jest kłamstwem. Otóż kłamać można raczej tylko werbalnie. Oszukać kogoś można też niewerbalnie. Wyobraź sobie, że nie chcesz, aby twój partner/partnerka znaleźli twoje gazetki erotyczne. Chowasz je więc głęboko pod łóżkiem, aby ta osoba nadal wierzyła, że tego nie oglądasz. To jest przykład oszukiwania, które nie jest kłamstwem.

Oszustwem, w najogólniejszym sensie, nazwiemy taką sytuację, w której jakaś osoba intencjonalnie powoduje, że ktoś posiada fałszywe przekonanie lub potrzymuje kogoś w fałszywym przekonaniu. W powyższym przykładzie chodziło o podtrzymanie bliskiej osoby w fałszywym przekonaniu, żeś czysty/a jak łza, ale z kłamstwem nie mieliśmy tu do czynienia. 

Polub mojego fanpage! Bądź na bieżąco!

[xyz-ihs snippet=”Facebook-box”]

2 komentarze

  1. Polityk zmuszony szantazem nadal klamie. Wmieszales niepotrzebnie motywacje. Wyobrazmy sobie dwie sytuacje.
    1. Porwali mu rodzine i kazali przekonac narod do glosowania w sobote.
    2. Porwali jego, przystawili mu pistolet do glowy i kazali powiedziec, ze glosowanie w sobote jest bezpieczne.

    W pierwszej sytuacji bedzie klamal bo jego intencja jest wprowadzenie innych w blad zeby uniknac negatywnych konsekwencji (mozna mu to oczywiscie wybaczyc, ale nie o moralnosci piszemy). Nawet jesli porywacze nie powiedzieli mu doslownie “przekonaj ludzi” a tylko bylo to zawarte w kontekscie rozmowy.
    I tu pojawia sie sytuacja 2. W ktorej polityk nie jest klamca a raczej ma szanse nie byc. Jesli staje przed kamera a za nim stoi gosc z pistoletem to namawiajac ludzi do glosowania moze miec nadzieje, ze oni z kontekstu sytuacji iz mowi nieprawde pod przymusem. Gdyby ten polityk z porwana rodzina puszczal oczko i robil miny majac nadzieje, ze ludzie sie zorientuja rowniez wymknal by sie definicji.
    Definicja pani Lackey ma ten punkt zeby wylaczyc rzeczy takie jak ironia, kiedy rozmowca wypowiada zdanie falszywe w nadziei, ze mu nie uwierzymy 😉

    1. Istotnym elementem konceptu Lackey jest to, że ta intencja musi polegać na tym, że nadawca wypowiedzi chce, aby odbiorca ->uwierzył w to, co nadawca powiedział<-. Podałem przykład z konkretnymi "obostrzeniami". W moim przykładzie polityk nie tylko mówi to, co mówi, ponieważ jest przez kogoś szantażowany. Zaznaczyłem też, że nie chce wprowadzić w błąd wyborców, ale boi się o swoje bezpieczeństwo, stąd i tak wypowie fałszywe zdanie. Wypowiada to zdanie, ale wcale nie chce, aby ludzie mu w to uwierzyli. A zatem, zgodnie z tą definicją, nie kłamie. Pan podaje inny przykład. (1) Przykład z "porwali mu rodzine i kazali przekonac narod do glosowania w sobote" wprost wskazuje na to, że intencją nadawcy jest sprawienie, że naród uwierzy w to, co polityk mówi. Pana wniosek z tego przykładu jest poprawny, ale w żaden sposób nie podważa mojego przykładu. (2) Drugi Pana przykład jest poprawny i spokojnie mógłby być alternatywnym przykładem dla mojego.

Zostaw komentarz!

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.